Luxuria Astaroth nago!*

Od kilku dni w mediach aż huczy – oto osiemnastolatka znana m.in. z teledysków Donatana pije swoją krew menstruacyjną do czego rzekomo przyznała się podczas jej wizyty w programie Kuby Wojewódzkiego. Dokładnie chodzi o to sformułowanie:

cytat z portalu: pudele.pl

cytat z portalu: pudelek.pl

(dokładną treść wypowiedzi możecie zobaczyć klikając na ten fragment tekstu)

I teraz tak zacząłem się zastanawiać, co ze mną jest nie tak, bo skoro nigdzie nie mogę dopatrzyć się deklaracji o domniemanym akcie pseudokanibalizmu, to MUSI być ze mną coś nie teges.

Ja wiem, że opuszczałem lekcje języka polskiego w liceum i czytanie ze zrozumieniem nie musi być moją najlepsza stroną, ale ja w wywiadzie doszukałem się tylko informacji o tym, iż to nie ona podawała swoim wybrankom herbatę z „wkładką”, tylko jej koleżanki ze szkolnej ławy, które próbowały tym samym swoich sił w obrządkach okultystycznych

Ale nie – internety zawsze wiedzą swoje. Z miejsca, uwielbiana wcześniej najładniejsza ubijaczka masła stała się obiektem drwin i ataków ze strony internautów. Na kwejku, pudelku i fejsbuniu pojawiły się tysiące komentarzy głoszące jednogłośnym bełkotem: Debilka! Rozpieszczona dziewucha! Pusta i żałosna lala! Jakby tego było mało na wspomnianym wcześniej fejsiku pojawiła się strona „Beka z Luxurii Astaroth”, który w niecały tydzień zgromadził ponad 110 tysięcy polubień od ludzi, którzy kochają wypróżniać się na innych. Poniżej kilka przykładów z morza wymiocin pokazujących o czym mówię:

I tak niejaka Natalia Firek o Luxurii pisze: „Ale Shitface„;

Anka Niemiec dodaje: „największa idiotka jaką widziałam u Wojewódzkiego„,

a Aleksandra Ostaszewska nadała jej nowy, jakże odkrywczy pseudonim: „luxkurwia

Jak widzicie celowo nie zamazałem imion i nazwisk, bo tak się składa, że wszystkim wydaje się, że rzygając na kogoś w internecie pozostają anonimowi. Cóż – nic bardziej mylnego – każdy zostawiający po sobie ślad w sieci, musi liczyć się z tym, że zawsze może znaleźć się ktoś inny, kto z niewiadomych powodów obierze sobie właśnie jego za cel.

Tak – hejterzy… w Internecie na ich temat było już miliard postów, filmów, publikacji a mimo to ich ciągle przybywa. Z niewiadomych powodów każdy z nich zamiast robić coś ze swoim życiem przychodzi codziennie do domu, je obiadek przygotowany przez mamusię i siada do klawiatury szukając pretekstu żeby napluć komuś w twarz.

Serio? Nie ma innych zajęć? Może to jakiś nowy narodowy sport?

Żeby było ciekawiej, dzięki tej fali hejtu, rośnie oglądalność stron na których Luxuria się pojawia, co za tym idzie coraz więcej stron na ten temat powstaje i paradoksalnie – rośnie popularność tak znienawidzonej przez wszystkich osoby. Żeby nie być gołosłownym, poniżej mały przykład.

Fanpage Luxurii przed publikacją materiału miał jakieś 60 tysięcy lajków – wszyscy kochali Luxurię, bo taka ładna, bo tak zajebiście podkreśliła „słowiańskość” klipu Donatana (swoją drogą nie rozumiem tak wielkiej popularności Disco Polo w naszym kraju, ale to temat na inny wpis), bo w ogóle och i ach. Po wizycie Kamili u Wojewódzkiego z miejsca liczba lajków na jej profilu wzrosła do 160 tysięcy i nadal rośnie, a sklep w którym znajdują się „firmowe” gadżety celebrytki zanotował taką ilość odwiedzin, że jego serwery postanowiły paść z przeciążenia.

Widzicie już do czego zmierzam? Nazwę to paradoksem hejterów, w którym popularność znienawidzonej osoby rośnie wraz z ilością hejtu jaki pojawia się w internecie na jej temat. Tak, tak – jak głupim trzeba być, żeby nie zrozumieć prostej zasady – coś Ci się nie podoba? Zamknij stronę i jej nie odwiedzaj, nie komentuj, nie udostępniaj – dzięki temu nikt nie będzie publikował więcej materiałów na ten temat…

Gdyby to wszystko było takie piękne. Ale cóż, cebulactwo kocha opluwać innych i żyć w swoim miernym świecie żyjąc zasadą „jakoś się ułoży”, jednocześnie oglądając strony z drogimi samochodami, gadżetami i domami – bo każdy chce żyć jak celebryta nie dając nic z siebie A jak tylko ktoś zaczyna robić cokolwiek, żeby osiągnąć jakiś zamierzony cel (niezależnie od tego czy celem jest wyjazd na wycieczkę do Ciechanowa, czy bycie po prostu bogatym), to z miejsca staje się wrogiem numer jeden przeciętniaków, którzy tylko czekają aby dać upust swojej frustracji.

I nie chodzi o to, że jestem jakimś wielkim fanem modelki. Powiem więcej – osobiście za nią nie przepadam – uważam, że jest trochę dziwna i dość specyficzna, jednak dodać muszę, że moje myślenie o niej jest poparte swojego rodzaju „wiedzą”, bo tak się składa, że nasze ścieżki gdzieś kiedyś się skrzyżowały, co pozwoliło mi na wyrobienie sobie jako takiej opinii, co jest zupełnym przeciwieństwem internetowych „ekspertów”, którzy swoje opinie budują na tym co wykreowały media.

Idealnym podsumowaniem będzie poniższy tekst, będący parafrazą Freda z kultowego „Chłopaki nie płaczą„:

„Znasz osobiście Luxurię?”

„No właśnie, a ja znam kogoś, kto zna kogoś, kto ją zna i powiedział mi to i owo”

I tym miłym akcentem życzę wszystkim miłego tygodnia:)

* – nie, nie znajdziecie tutaj nagich fotek Luxurii, ale skoro wszystkie media mogą pisać o tym, że modelka piła swoją krew (czego nigdzie się nie doszukałem), to nie widzę powodu, dla którego ja nie mógłbym wspomnieć o jej nagich zdjęciach.


Dotarłeś na sam koniec? Cóż, niżej już nic nie ma ;)