Jak żyć Panie premierze?

Świetnie! Wspaniale! Spełniam się w tym co robię! Jest cudownie!

Przyznajcie się, jak często słyszycie takie deklaracje wśród Waszych znajomych? A teraz nieco trudniej – jak często sami odpowiadacie właśnie tymi słowami?

Niestety, żyjemy w społeczeństwie, które na pytanie „co u Ciebie?”, najczęściej odpowie: „jakoś leci”, „tak sobie”, albo „mogłoby być lepiej”. I przyznam szczerze nie mam pojęcia dlaczego.

Oczywiście, za chwilę większość zbombarduje mnie argumentami, że z czego tu się cieszyć jak nie ma pracy, albo jak jest to wyzysk, pensje słabe, słaby dostęp do edukacji, do lekarzy, ogólnie beznadzieja. Aż same na usta cisną się popularne ostatnio słowa „Jak żyć Panie premierze”.

Ale albo ja żyje w jakiejś innej, nieco zakrzywionej czasoprzestrzeni, albo Ci co najczęściej używają takich stwierdzeń to po prostu nieudacznicy.

No bo jakim cudem mogę mieć lepiej niż inni? Ano chodzi chodzi o to, że wcale nie mam. Żyję w tym samym kraju, zarabiam w tym samym kraju, edukowałem się w tym samym kraju, nigdy niczego nie ukradłem, a mimo to uważam się za osobę spełnioną, dobrze zarabiającą z cudownie kształtującą się przyszłością. I się tym szczycę. Zawsze jak ktoś pyta co u mnie odpowiadam to samo: wspaniale.

Cieszy mnie dosłownie wszystko. To, że mamy wspaniałą pogodę i to pomimo tego, że kocham wysokie temperatury i słońce, to w Naszym kraju jest cudownie przez cały rok. Wiosna i lato zazwyczaj są ciepłe i słoneczne, a nawet jak pada to czuć specyficzny zapach, który sprawia że każdy dzień jest wyjątkowy. Jesień mieni się pięknymi kolorami, a zima zazwyczaj jest śnieżna, a nawet jeśli nie, to i tak można powiedzieć że jest spoko. Serio. Mamy cztery różne od siebie pory roku i z każdej można się cieszyć przez około 3 miesiące. Wiadomo, mogłoby być lepiej, np. cały czas słońce i temperatury nie spadające poniżej 15 stopni celsjusza, ale czy to by coś zmieniło? Pewnie nic, bo Polacy mają talent do narzekania… w zimie na fejsiku wszyscy piszą, że chcą już lato i że zimno i ble. W lecie wszyscy narzekają, że jest za gorąco.

Albo jeśli chodzi o pracę – wszyscy trąbią, że dookoła jej nie ma, że studia niepotrzebne, bo i tak nic po nich nie ma…

No nie wiem…

Skończyłem chyba najmniej perspektywistyczny kierunek świata, na najnudniejszej uczelni świata, a jakimś cudem znalazłem pracę i to taką, w której zarabiam grubo ponad średnią krajową, a mam czas na prowadzenie bloga, podróże, czy hobby.

Właśnie hobby. To zadziwiające, jak dla wielu rodaków jedynym hobby jest narzekanie. Na pytanie dlaczego nie robią nic innego poza pracą najczęściej słyszymy że nie mają czasu, czy pieniędzy. Ale jednak, każdy z nich ma czas i pieniądze, aby codziennie po pracy, z browarem w dłoni usiąść przed telewizorem i oglądać przez kilka godzin „Na wspólnej” przeplatane reklamami maści na bakteryjne zapalenie pochwy.

I to nie jest tak, że oni nie chcieliby tego zmienić. Problem w tym, że oni chcą aby to nowe życie przyszło samo i to najlepiej bez wysiłku.

this is my happy face

this is my happy face

I tutaj powoli dochodzę do meritum.

Fajnie jakby życie można było zmienić ot tak jak za dotknięciem magicznej różdżki, jednak niestety tak się nie da. Nie da się pławić w luksusach nie dając z siebie nic w zamian.

Wspomniałem wcześniej o tym, że mam świetną pracę. Ktoś może powiedzieć, że udało mu się, albo ktoś mu załatwił robotę i teraz się tym chwali.

Gówno prawda. Zanim znalazłem wymarzoną pracę, przez cały okres studiów zarabiałem psie pieniądze w beznadziejnych firmach. Jak psie? Przez dwa lata zarabiałem średnio 800zł miesięcznie pracując jako telemarketer i sprzedawca kart kredytowych, pracując na umowę zlecenie. Bez urlopów, bez premii, bez czasu wolnego, bo w tym samym czasie chciałem studiować, ale bez tej pracy byłoby to nie możliwe. I tak w tygodniu wypruwałem z siebie flaki, po to żeby każdy weekend spędzać na uczelni. A potem było jeszcze gorzej. Znalazłem pracę w biurze u koreańskiego giganta produkującego elektronikę użytkową z nadzieją, że będzie lepiej. Ale nie było. Z racji, że firma mieściła się ok 25 kilometrów od wynajmowanego mieszkania musiałem kupić auto. I pomimo tego, że zarabiałem już nieco lepiej, to żeby kupić auto musiałem wziąć kredyt. Żeby spłacać kredyt musiałem brać miesięcznie średnio 40 dodatkowych nadgodzin i pracujących weekendów. Jak łatwo wydedukować, czasu wolnego, który powinienem spędzać np na naukę nie miałem wcale, więc wywalili mnie z uczelni. Z pieniędzy które zarobiłem ledwo starczało mi na spłatę kredytu, opłat za mieszkanie i jedzenia, co jak łatwo się domyślić wygodne raczej nie było. Ale wiedziałem, że robię to po to, aby zdobyć doświadczenie i kiedyś poprawić swój byt. Robiłem to wszystko żeby przeżyć i musiałem się mocno zmotywować żeby się nie poddać, wrócić na uczelnię, spłacić kredyty i poprawić swoje życie. Bo kiedyś będzie dobrze.

Znalezienie dobrej pracy kosztowało mnie 5 lat ciężkiej pracy i życia na granicy ubóstwa. Ale się nie poddałem i w końcu dopiąłem swego.

To samo tyczy się wszystkich innych dziedzin życia.

Myślicie, że prowadzenie bloga jest łatwe?

Gdy będę na nim zarabiał krocie może i będzie to łatwe, ale w tym momencie wcale takie nie jest.

Każde video to jest jeden dzień kręcenia, i kilka dni montażu. Kilka, bo przecież w normalnych godzinach nadal muszę pracować, w domu trzeba sprzątać, gotować zwykłe jedzenie, robić pranie itd. Skutkuje to tym, że weekendy poświęcam na kręcenie materiału, a czas wolny w tygodniu na jego obróbkę, tworzenie nowych tekstów czy planowanie następnych odcinków.

Ale ciężka praca sprawia mi przyjemność. Wiem, że dzięki temu jestem w stanie coś osiągnąć i widzę jak przynosi to efekty.

I nigdy nie narzekam.

NIGDY

I to nie jest tak, że tylko mi się udało bo mam szczęście. KAŻDY może zmienić swoje życie na lepsze w każdym jego momencie.

Chcesz schudnąć? Odstaw browara, pieczywo, makarony i słodycze i zacznij ćwiczyć. Nawet 10 minut dziennie

Chcesz zacząć zarabiać więcej? Zmień pracę, zapisz się na jakiś kurs, pomyśl co chciałbyś robić i zacznij to robić.

Chcesz się czegoś nowego nauczyć? Zamiast siedzieć codziennie przed telewizorem zacznij czytać książki.

Chcesz mieć jakieś oszczędności? Zacznij odkładać pieniądze. Nawet 100zł miesięcznie sprawi, że po roku będziesz miał odłożone 1200 złociszy, a uwierz mi – posiadanie jakichkolwiek oszczędności jest lepsze niż nie posiadanie ich wcale. No i odstaw kredyty czy raty. Nie kupuj nowego telewizora, nie kupuj nowego samochodu. To zaprocentuje.

itd. itp.

Tutaj przytoczę słowa Einsteina, które przedrukowane są na automacie do wydawania rowerów pod moją firmą:

„Życie jest jak jazda na rowerze. Żeby utrzymać równowagę musisz się poruszać naprzód”.

I są to święte słowa, które każdy powinien wyryć sobie na ścianie, aby je codziennie pamiętać.

By żyło się lepiej.

albert


  • wiolka

    True true true – super tekst. Narzekać jest łatwo, wziąć się do roboty, żeby coś osiągnąć – już ciężej. Ale jaką satysfakcję dają efekty naszej ciężkiej pracy 😉 Bezcenne! 😉 Oby więcej takich optymistów!

  • Pingback: calculate bmi()

Dotarłeś na sam koniec - dalej już nic nie ma:)