Jak zrobić komuś dobrze.

Kto z nas nie lubi dostawać prezentów? Ten moment, w którym niczego nieświadomi (no, czasem trochę świadomi) dostajemy ładnie zapakowaną paczkę. Ten delikatny zastrzyk adrenaliny połączony z nutką ekscytacji na samą myśl tego co ma nadejść za chwilę. Najpierw delikatnie ważymy ją w dłoni, coby jeszcze przez krótką chwilę próbować odgadnąć co może być w środku. Potem, pierwsze próby jak najdelikatniejszego rozwiązania kokardek/wstążek, tak aby nie uszkodzić papieru. Następnie kolejne próby rozpakowania paczki z papieru, bo ten może się przecież przy jakiejś innej okazji, tak aby po chwili poddać się pierwotnym żądzom i tryumfalne rozszarpać papier aby jak najszybciej dostać się do upragnionego środka.

                                                                             cat-destroying-roll-of-toilet-paper

Finał niestety może okazać się dwojaki – jeśli podarunek będzie idealnie trafiony w nasze gusta, to następne chwile będą przepełnione szczerą euforią i radością. Jeśli natomiast po raz kolejny dostaniemy skarpety, to pomimo rozrywającego wnętrze okrzyku „not again huiu!” trzeba będzie zrobić ładną i szczęśliwą minę…

Jednak najprzyjemniejszą rzeczą w prezentach jest ich… wręczanie.

I nie mówię tutaj o prezentach dawanych z czapy (a kupię mu krawat, bo nie chce mi się wymyślać nic innego), tylko o szczerych i wyszukanych prezentach dawanych najbliższym osobom.

Najpierw przychodzi element „riserczu” – może rozpocząć się dużo wcześniej, bo aby dowiedzieć się co druga osoba chciałaby posiadać często będziemy musieli się zaopatrzyć w dużą dawkę cierpliwości, oraz próbować różnych podchodów mających na celu ustalenie co będzie najlepsze, tak aby radość przy otwieraniu prezentu była prawdziwa.

Jak już będziemy wiedzieć co chcemy wręczyć, przychodzi czas na kupno lub zrobienie upominku. I jeśli ten element jest banalnie prosty w przypadku kiedy osoba, którą zamierzamy obdarować mieszka w innym miejscu niż my, to już kupno i potem przechowywanie paczki osobie z która się mieszka, wcale takie łatwe być nie musi. Szczególnie, jak ta druga osoba czegoś się domyśla i zaczyna doszukiwać się we wszystkimś spisku i węszy gdzie się da, aby wybadać teren.

                                                                  e089c600d6a06955888a6e75a03fb199

Jak już uda się nam kupić prezent i ukryć go w miejscu w którym będzie bezpieczny, przychodzi oczekiwanie na najprzyjemniejsze. Zanim jednak to nastąpi, prezent trzeba jakoś zapakować. Tutaj kwestia jest dość poważna, bo z odbieraniem prezentów często jest tak samo jak z poznawaniem nowej osoby – liczy się pierwsze wrażenie – im ładniej prezent będzie opakowany, tym lepiej będzie odebrany jako całość.

Po tych kilku krokach następuje najprzyjemniejsze – wręczanie podarunku. I jak otrzymywanie prezentów jest miłe, to prawdziwą orgią dla zmysłów jest ich wręczanie – ta niepewność (w końcu nie wiemy na 100% czy prezent będzie trafiony), połączona z ekscytacją; podniecenie w momencie rozpakowywania prezentu i potem, jeśli tylko wcześniejsze punkty były wykonane poprawnie, radość ze szczęścia drugiej osoby.

Takie sprawianie komuś przyjemności powoduje, że życie staje się jeszcze piękniejsze. Nic tak nie koi duszy jak sprawienie komuś przyjemności i nikt mi nie wmówi, że tak nie jest.

I to wcale nie musi dotyczyć naszych najbliższych.

Bo niby dlaczego nie umilić dnia zupełnie obcej osobie?:

Dobra, przyznać się kto mi podłożył krojoną cebulę na biurku?


Dotarłeś na sam koniec - dalej już nic nie ma:)