Andaluzja 3/5: Jedniodniowy wypad na Gibraltar

Odkąd pamiętam Gibraltar był na naszej podróżniczej „bucket list”. Wyobrażenie o wielkiej skale położonej u brzegu błękitnych wód powodowało w nas wielką chęć zobaczenia tego miejsca. A świadomość tego, że skałę zamieszkują małpy potęgowało tę chęć 😃
Wyobrażaliśmy sobie te niewielkie (6,55 km2) terytorium brytyjskie jako egzotyczne miejsce sąsiadujące z Hiszpanią.
Nasze wybujałe wyobrażenia szybko zniknęły gdy dojechaliśmy do miejscowości La Linea czyli miasteczka położonego zaraz przy granicy z Gibraltarem.
Oprócz długiej, piaszczystej plaży nie ma naprawdę nic ciekawego do zobaczenia w La Linea. W zasadzie jest tu dość brzydko… Reklamy oklejające budynki, supermarkety, garaże, blaszaki… Taki syf trochę…
Pomyśleliśmy, że po przekroczeniu granicy zacznie się bajka. Sama kontrola paszportowa trwała niecałą minutę. Zaraz za granicą znajduje się przystanek autobusowy i tam właśnie wzięliśmy autobus, który dowiózł nas pod górę gibraltarską (2E w jedną stronę). Ciekawostką jest, że podczas tej podróży przejechać można bezpośrednio przez płytę lotniska.
 „Wlepieni” w szyby autobusu, obserwowaliśmy ze zdziwieniem gibraltarskie blokowiska. Myśleliśmy, że czar tego miejsca prysł na dobre, na szczęście pogoda była idealna i nie było ani jednej chmurki nad skałą, dlatego właśnie na szczycie zapomnieliśmy o nieciekawym, pierwszym wrażeniu.
Na samą górę skały gibraltarskiej można się dostać na trzy sposoby: bezpłatnie piechotą, podjechać taksówką lub wziąć kolejkę linową, która niestety tania nie jest:
My wybraliśmy wjazd kolejką w jedną stronę i postanowiliśmy zejść z góry piechotą (2-godzinny spacer). Po raz kolejny utwierdziliśmy się, że listopad to idealny miesiąc na zwiedzanie – nie było kolejek po bilety, a pogoda jak dzwon!
Po wjechaniu na górę od razu powitały nas makaki (jedyne małpy w Europie żyjące na wolności). Od razu próbowały ukraść turystom to co mieli w rękach: ciastka, wodę lub inne kolorowe gadżety. Dlatego my szczwane bestie, wszystko pochowaliśmy wcześniej w głębiny plecaków. Nie uniknęliśmy jednak małp wskakujących na nasze plecy 😃
Przy bezchmurnym niebie mogliśmy zobaczyć Maroko, które leży zaledwie 20 km od wybrzeża Gibraltaru.
Czas na górze skały wydaje się płynąć jakoś wolniej… Warto zrobić sobie spacer schodząc ze skały, właśnie dlatego, że możemy oglądać wybrzeże z różnych stron.
To jak cwane są małpki, możecie zobaczyć w naszej krótkiej relacji z Gibraltaru:

Pe.


Dotarłeś na sam koniec - dalej już nic nie ma:)