6 typów ludzi, których należałoby rozstrzelać na saunie

Jakiś czas temu bardzo polubiłem saunę. Pomimo, że dla wielu może to nie być nic nadzwyczajnego, to przyznam, że kiedyś mój stosunek był zgoła odmienny. Ciężko mi było sobie wyobrazić, co fajnego może być w przesiadywaniu w przesiąkniętych potem, gorącym i ciężkim powietrzem saunach. Jakoś nie potrafiłem wyobrazić siebie w jednym pomieszczeniu z obleśnymi, nagimi ludźmi. Bo przecież tam musi śmierdzieć, ludzie będą się gapić, i jeszcze trzeba za to płacić. Po prostu beton.

Wszystko się zmieniło, kiedy kilka miesięcy temu jakimś cudem dałem się namówić na wyjście do saunarium i tak jak w przypadku kawiarni, praktycznie z miejsca pokochałem to miejsce.

Nie będę wspominał o zaletach wpływających na zdrowie, bo o tym można przeczytać na wikipedii, ale tym co mnie przekonało był niesamowity klimat takich miejsc. Cisza, spokój, odpoczynek, relaks – cztery słowa, które w stu procentach definiują to co w saunach podoba mi się najbardziej. Pomimo tego, że jakoś nigdy nie byłem fanem epatowania nagością, to w saunie nie miałem nigdy problemów, aby się rozebrać przy innych ludziach i nie wynika to z jakiegoś ekshibicjonizmu, tylko z tego, że praktycznie nikt na to nie zwraca uwagi i wydaje mi się, że również dzięki temu polubiłem sauny – nie muszę się niczym martwić, nic mnie nie obchodzi, no i to uczucie kiedy wybiega się z gorącej sauny na śnieg.

W zasadzie miejsca te są prawie idealne do spokojnego wypoczynku.

Prawie, bo jest kilka typów ludzi, którzy na saunie doprowadzają mnie do szewskiej pasji i to właśnie o nich jest dzisiejszy wpis.

Tak więc zacznijmy od mojego ulubionego typu:

1. Gaduły – oj tak – zdecydowanie najgorszy rodzaj bywalców saunariów. Z niewiadomych powodów, sauna dla nich jest idealnym miejscem schadzek i rozmów różnorakiego typu. Pół biedy jak taki jegomość przyszedł z kimś i rozmawiają ze sobą półszeptem. To jestem jeszcze w stanie jakoś zaakceptować (o ile siedzą daleko ode mnie i nie słyszę o czym gaworzą). Gorszy jest jednak rodzaj samotnego jeźdźca, który obrał sobie za misję zagajenia jak największej ilości obcych mu osób. Wyobraźcie sobie sytuację – wchodzicie do sauny, rozbieracie się, i usadawiacie tak aby nikomu nie przeszkadzać, ale żeby też mieć odrobinę miejsca dla siebie, a taki typ się przysuwa i zaczyna nawijać o księżach pedofilach, o Smoleńsku, o rządzie, lub innych równie pasjonujących tematach… Well, myśli o utopieniu takiego jegomościa pod prysznicem pojawiają się same…

Do tej grupy można doliczyć też „Wyjadaczy”, którzy najczęściej przybierają formę pomarszczonych i spoconych grubasów, którzy zawsze lubią doradzać – a to ręcznik za długi, a to przerwa pomiędzy cyklami za krótka, a to temperatura za niska i tak w kółko… Ale idźmy do kolejnego typu, czyli do:

2. Świętoszków. Ja rozumiem, że niektórzy mogą się nieco wstydzić swojego ciała i wchodzą szczelnie owinięci w ręcznik – nie mam z tym jakiegoś większego problemu, choć dziwić może w tym wypadku wybór sauny jako miejsca odpoczynku, ale to czego całkowicie nie mogę pojąć, to myśli jaka kieruje ludźmi przychodzącymi do sauny w strojach kąpielowych… Ani to zdrowe (sztuczne materiały często nie przepuszczają powietrza ani wody, więc wszystko pod strojem się gotuje), ani zgodne z samą ideą odpoczynku w saunie. Z niewiadomych dla mnie również powodów, typ ten często zapomina o podstawach higieny i do sauny wchodzi bez ręcznika, co powoduje u mnie takie same myśli, jak punkcie pierwszym…

3. Są też turyści. W sumie, to nic do nich nie mam, ale zabawny jest widok jegomościa, który wchodzi do każdej sauny po to, aby po minucie zmienić ją na następną, po czym powtarza ten cykl aż do wyczerpania karnetu – why? Nie wiem, może mają coś z następnego typu, czyli z:

4. Podglądaczy – czyli ludzi, dla których sauny są wręcz idealnym miejscem aby popatrzeć na nagie spocone ciała. Wodzą po wszystkich mętnym wzrokiem spragnionego buhaja szukając ofiary, która odsłoniła kawałek cycka, pośladka, czy nie daj boże rozebrała się całkowicie. Najgorsze jest to, że to właśnie najczęściej oni odstraszają kobiety od odwiedzania saunariów, dzięki czemu osiemdziesiąt procent klientów, to mężczyźni.

5. Kolejnym typem są ekshibicjoniści. I nie mówię o zwykłych ludziach, którzy się na saunach się rozbierają – to jest normalne. Ja mówię o osobach, które robią to w sposób innych od wszystkich: prężą muskuły, zmieniają co chwilę pozycję i miejsca na siedziskach, obserwując wszystkich dookoła czy aby na pewno zauważyli tego niesamowitego „Helicopter Dicka”.

Sauna_010

6. Ostatnio zauważyłem jeszcze jeden typ, ale nie jestem pewien czy to norma, czy tylko jednorazowa atrakcja, a mianowicie „nazbyt otwarte pary”, których zamiary są nie do końca znane. Może trochę przesadzam, ale wyobraźcie sobie sytuację jakiej ostatnio byliśmy świadkami – była tam para, która z jakiś powodów non stop pojawiała się w tych samych saunach, łaźniach czy prysznicach co my za każdym razem zagajała temat – to o temperaturze w saunie, to o temperaturze wody, a może byśmy wskoczyli nago do tego samego basenu „bo są miejsca” itd. Kulminacją był pobyt w saunie fińskiej, w której damska część parki co chwilę zmieniała pozycję, prężąc się przy tym i wydobywając z paszczy dźwięki podobne do tych z co bardziej znanych produkcji Sashy Grey, jednocześnie obserwując nas, czy aby na pewno zwracamy na to uwagę… Cóż, mógł to być jakiś specjalny rodzaj parki, łączący wszystkie powyższe cechy w jedną, albo po prostu standardowe attention whore’sy 🙂

Na szczęście, wszystkie wymienione rodzaje dziwaków, to raczej mniejszość i nie przysłaniają oni uroków korzystania z sauny parowej i mam nadzieję, że takich miejsc będzie coraz więcej.

P.S. Najbardziej mnie dziwi, że najczęściej do wyżej wymienionych typów zaliczają się mężczyźni.

Ale co ja się znam, może standardowe metody poznawania dziewczyn w dzisiejszych czasach nie działają?


Dotarłeś na sam koniec? Cóż, niżej już nic nie ma ;)