6 filmów, które warto zobaczyć w Walentynki.

Walentynki. Dzień, w którym na fejsbukowym wallu królują wpisy od tych co tego dnia nienawidzą, bo przecież jesteśmy w Polsce, a Walentynki są z Hameryki i są be, bo służą do zarabiania pieniędzy, bo powinniśmy świętować Noc Kupały (swoją drogą Nobla temu co wymyślił nazwę;)), oraz od tych, którzy wysyłają siebie kwiatki, liściki miłosne i serduszka.

I jak można przypisywac się do którejś z powyższych grup, to większość par spędzi ten dzień albo w restauracji, albo przed telewizorem oglądając wspólnie romansidła, wybrane najczęściej przez tę „piękniejszą” stronę.

Własnie dla tych drugich, przygotowałem listę filmów, które będą rozrywką nie tylko dla damskiej części widowni, ale również niosą za sobą jakieś głębsze przesłanie, które każdy może zinterpretować według własnych poglądów.

Moją listę otworzy klasyk, czyli od Dzień Świstaka.

Pomimo iż film jest z 1993 roku nie zestarzał się ani trochę. No może odrobinę, bo w tamtych czasach komórki przypominały cegły, a komputerom daleko do dzisiejszych ultrabooków, jednakże są to detale, na które nie zwraca się uwagi, bo historia o prezenterze telewizyjnym przeżywającym ten sam dzień każdego dnia hipnotyzuje i wciąga niczym wirnik odrzutowca. W końcu, kto by się nie zastanawiał co mógłby zrobić gdyby miał nieograniczoną ilość wolnego czasu?

moja ocena na filmwebie: 9/10

Druga z moich propozycji jest Prawdziwy Romans.

Cóż, scenariusz napisał Tarantino, a w filmie występują m.in. Patricia Arquette, Christian Slater, Dennis Hopper, Gary Oldman, Christoper Walken, Prad Pitt, James Gandolfini, Val Kilmer i Samuel L. Jackson…  Czy trzeba lepszej rekomendacji? To może dodam, że są wybuchy, narkotyki i kryminalna historia w tle. Zdecydowanie MUST WATCH.

moja ocena na filwebie: 9/10

 Kolejny film na liście teoretycznie jest zwykłym romansidłem.

Ot nowojorski biznesmen zakochuje się w dziewczynie, która co miesiąc zmienia partnerów, a ta stara się zrobić wszystko, aby w biznesmenie się nie zakochać. Jednak w Słodkim Listopadzie jest coś co nie pozwala od niego oderwać wzroku… Może to przepiękna Charlize Theron, może muzyka, ale najbardziej stawiałbym na narrację, która z jednej strony bombarduje nas wodospadami tęczy płynącymi z ekranu, a z drugiej strony zieje przygnębiającą niepewnością.

Moja ocena na filmwebie: 8/10

Kolejnym niby zwyczajnym filmem jest Pamiętnik.

I jak poprzednia pozycja może być uważana za zwykłe romansidło, tak ten film teoretyczną banalnością bije na głowę wszystko wymienione dotychczas. Jest chłopak, który pochodzi z biedoty, który każdego dnia walczy o lepsze jutro i jest dziewczyna pochodząca z wyższych klas, której nie w smak wieczne ocenianie przez społeczeństwo. I tak, zakochują się w sobie, tak nikomu się to nie podoba, tak, historia identyczna jak w 90% filmów romantycznych…

Banał?

Cóż, browar temu, kto po seansie będzie miał suche oczy… jest to jeden z filmów, który trzeba obejrzeć, nawet jak się tego typu kina nie toleruje.

moja ocena na filmwebie: 9/10

Przedostatnią pozycją będzie kolejny film z Billem Murrayem, czyli Między Słowami.

Historia inna niż wszystkie powyższe. Nikt oficjalnie się w sobie nie zakochuje, nie ma gwałtownych zwrotów akcji, nie ma fiołków i wyciskającej łzy z oczu muzyki. Jest natomiast klimat wielkiego niedopowiedzenia. Mamy wielka metropolię i dwoje znudzonych życiem ludzi. Ona młodziutka (Chyba pierwsza poważna rola Scarlett Jahansson), on stary, zgorzkniały i zmęczony życiem. Oboje chcąc uciec od codzienności zaczynają spędzać ze sobą czas i robiąc rzeczy, które do tej pory ich nudziły. Świetna narracja i przede wszystkim klimat, którego nie spotkacie w prawie żadnym filmie.

moja ocena na filmwebie: 9/10

Prawie, bo ostatnim polecanym na dzisiaj filmem jest Her Spike’a Jonze, którego klimat jest niemal idetnyczny z tym pokazanym przez Sofię Coppolę w Miedzy słowami.

Ba słyszałem nawet pewna fanboyowską teorię, jakoby Her było kontynuacją Między słowami, jednak to temat na inny wpis.

Mamy tutaj mężczyznę, który boleśnie przezywa swoje nie tak dawne (?) rozstanie, który zatraca się sam w sobie pracując w firmie, w której pisze romantyczne listy dla obcych ludzi. I tak żyje swoim życiem, do czasu, gdy zaopatruje się w nowy system operacyjny, który wyposażony w sztuczną inteligencję, oraz (a jakże inaczej) ponętny kobiecy głos (w tej roli ponownie Scarlett). I jak łatwo się domyślić, oboje (w sensie on i komputer) zakochują się w sobie i docierają jak w prawdziwi ludzie – kłócą się, kochają, obrażają się, po czym znowu godzą. Brzmi głupio, jednak co zabrzmi zaskakująco – głupie nie jest. Bo czy czasem w dzisiejszych czasach nie spędzamy czasu rozmawiając z komputerami? Ja wiem, że pisanie do kogoś przy użyciu komputera, to co innego niż rozmowa z komputerem, jednak przecież czymże innym jest flirtowanie przez różnego rodzaju chaty, uprawianie cyber seksu, czy przeszukiwanie portali randkowych? I między innymi ta zaduma nad obecnym światem sprawia, że film ogląda się wyjątkowo dobrze…

Moja ocena na filmwebie: 9/10

Podsumowując.

Wybierając jeden z powyższych filmów, nie tylko spędzicie miło czas, ale być może zaczniecie się zastanawiać nad wartościami dnia codziennego? A może na tej liście brakuje jakiegoś filmu?

Piszcie:)


Dotarłeś na sam koniec? Cóż, niżej już nic nie ma ;)