10 najlepszych filmów o Zombie

Szykując się do nadchodzącej zombie apokalipsy postanowiłem sobie przypomnieć produkcje, w których znaleźć można instrukcje obsługi do obchodzenia się z mózgojadami, oraz zawierających parę życiowych porad jak na taki dzień przygotować się najlepiej. Z poniższego zestawienia dowiecie się, że zombi zabija się strzałem w głowę (to wiadomka), ale też jak przygotować własne mieszkanie, jak przygotować samochód, co mieć w plecaku na wypadek pieszej wędrówki i czego lepiej nie robić.

W sumie same przydatne informacje, bez których życie staje się uboższe i dużo bardziej niebezpieczne.

Tyle tytułem wstępu. Zajmijmy się filmami. Kolejność jak zwykle przypadkowa

1. Jestem Legendą

Film z 2007 roku przyjął się raczej z chłodnym przyjęciem, jednak jak pokazała historia – okazał się jednym z lepszych traktujących o zombie. Główny bohater (Will „smutna mina” Smiths) zostaje sam z psem Sam w zrujnowanym przez zombie świecie, w którym krwiożercze bestie pojawiają się tylko w nocy. Dlaczego w nocy? Dlatego, że wg. książki (Robert Matheson – „Jestem Legendą„) główni oportuniści byli… wampirami. Pomimo tego, że film w znacznym stopniu odbiega od książkowego pierwowzoru, to jest on godną pozycją do zestawienia – mamy opuszczone wielkie miasto, samotnego głównego bohatera, miliony zombiaków czyhających na najmniejszy błąd, oraz szereg pomysłów na zabezpieczenie przed inwazją siebie, oraz swojego domu.

2. Planet Terror.

Cóż… miałem pewne obiekcje co do tego filmu, bo jest on kosmicznie słaby, aaaaaalllleeeee postanowiłem do dodać do zestawienia, gdyż jest on pięknym hołdem dla kina gore lat 70/80 w którym to temat zombie pojawił się jako pierwszy. Mamy tutaj wybuchy, krew, obcinanie kończyn, gumowe lalki, które eksplodując mają przypominać ludzkie ciała, czy widok rozkładających się genitaliów Quentina Tarantino – typowe slapstickowe kino grozy. I choć wyjątkowo nie lubię tego typu filmów, to warto obejrzeć choćby dla Rose McGowan.

3. Dead Snow.

Twórcy tego dzieła stwierdzili, że zombiaki same w sobie są mało przerażające, więc postanowili w ich roli obsadzić… nazistów. I tak, mamy nazi zombie, którzy broniąc czegośtam dla nich cennego muszą zabić i zjeść wszystkich ludzi dokoła. Arcyrozkosznie. A i żeby ten no – czego ten film uczy? Tego, żeby nie uprawiać bunga bunga w cuchnącej latrynie pośrodku niczego, bo zawsze wiadomo, że z gówna wylezie zombiak…

4. Zombieland.

Jeden z moich ulubionych filmów w gatunku. Bo Woody Harrelson, bo Emma Stone, bo przede wszystkim Bill Murray, który gra… hmm zombie, który tylko udaje, że jest zombie, żeby kryć się w swojej willi przed innymi zombie. Produkcja przepełniona wspaniałym czarnym humorem, oraz wyrazistymi bohaterami uczy nas, że nie warto przebierać się za zombie podczas apokalipsy, że korzystanie z karuzeli nie jest najlepszym pomysłem, oraz że warto podążać za swoimi marzeniami, nawet jeśli ich obiektem jest ciastko z kremem.

5. The Walking Dead

Pierwszy i jedyny serial w zestawieniu. Pomimo tego, że to co się wydarzyło do tej pory, mogłoby być streszczone w dwóch sezonach, to jest to chyba jedna z najlepszych produkcji o temacie zombie. Ma wszystko czego trzeba – świat opanowany przez „szwędaczy”, grupka ocalałych, którzy muszą odnaleźć się w nowej sytuacji, oraz jako jedyny pokazuje chyba, że to ludzie, a nie zombiaki są największym wrogiem innych ludzi i to ich własnie powinno się obawiać. Gdyby nie jego długość i najmłodszy z bohaterów (lekko upośledzony Carl) byłby to serial idealny. Ale z drugiej strony wiem, że najlepszą bronią jest kusza…

6. [Rec]

Hiszpański horror, który doczekał się kilku sequeli i amerykańskiego remake’u jest nieco inny od pozostałych filmów w zestawieniu. Inność ta polega na sposobie pokazywaniu wydarzeń. Jak w każdym innym filmie dostajemy obraz ogólny, z perspektywy trzeciej osoby, tak tutaj kamerzysta jest jednym z bohaterów filmu. Jest to taka lepsza wersja Blair witch project, który trzyma w napięciu od samego początku do samego końca. Czego uczy? Choćby tego, żeby nie pchać się tam, gdzie nie powinno.

7. 28 dni później.

Jak zawsze myśleliście, że zombiaki są powolne i głupie, to ten film zmienia nieco reguły gry. Tutaj otrzymujemy najbardziej przerażająca mieszankę – zombie nie dość, że są cholernie szybkie, to dodatkowo są przebiegłe i zaskakująco sprytne. Dodatkowo w pakiecie otrzymujemy opuszczony Londyn (i okolice), ludzi, którzy też do zbyt szlachetnych nie należą, za co otrzymujemy 110 mrożących krew w żyłach minut. Czego uczy? Tego, że organizacje „zielonych” są be i powinno się ich trzymać w klatkach pod 24 godzinnym nadzorem, oraz tego, że opuszczony Londek też jest spoko.

8. Wysyp żywych trupów.

Przyjemna dla oka czarna komedia, w której znajdziemy odniesienia do wszystkich znanych horrorów z zombie w roli głównej. A poza zombie, to scenariusz podobny do tego z Ted‚a – główny bohater po trzydziestce, mieszka ze swoim kumplem, nieudacznikiem nie stroniącym od zielska, co bardzo nie w smak jego dziewczynie… czego uczy? W sumie to nie wiem… tego że winyle nie nadają się do dekapitacji?

9. Świt żywych trupów. (2004)

Remake kultowego filmu Johna Romero o tym samym tytule. Świat opanowała apokalipsa krwiożerczych zombie, a ocalała grupka znajduje schronienie w teoretycznie najlepszym miejscu – centrum handlowym. I tak sobie żyli, dopóki nie zapragnęli pomóc innym. Wiadomka – coś musiało pójść nie tak. Film od samego początku trzyma w napięciu i nawet nie próbujcie wyłączać go po pojawieniu się napisów końcowych, bo na sam koniec, czeka jeszcze miły dodatek.

10. Świt żywych trupów. (1974)

Nie mogło być inaczej. Pomimo, iż stare filmy o zombie są mega słabe (choćby przez ubogie efekty specjalne), to jednak ten musiał się tutaj znaleźć. Generalnie chodzi o to samo co w punkcie dziewiątym, jednak dodatkowo u Romero doszukać się możemy dość subtelnej satyry społecznej, w której ludzie nawet po śmierci zmierzają do centrum handlowego – jakby z przyzwyczajenia. Swoją drogą, film nie jest jakiś arcywybitny, ale zobaczyć go trzeba – choćby po to żeby zobaczyć jak przez 30 lat zmieniło się pojęcie charakteryzacji w filmie.


Dotarłeś na sam koniec - dalej już nic nie ma:)